Konto parafialne:
Parafia św. Maksymiliana
BGŻ S.A.
72 2030 0045 1110 0000 0003 2080





CENTRUM EDUKACYJNE


św. Maksymilian Maria Kolbe

Rajmund Maksymilian Maria Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduń skiej Woli koło Lodzi. Na chrzcie świętym otrzymał imię Rajmund. Imię Maksymilian - to imię, jakie Kolbe otrzymał w zakonie. Pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Kiedy miał 12 lat, objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna, trzymająca w rękach dwie korony: białą i czerwoną. Zapytała chłopca, czy je chce otrzymać, a jednocześnie dała mu do zrozumienia, że korona biała oznacza czystość, a czerwona męczeństwo. "Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i znikła". Było to w kościele parafialnym w Pabianicach.

W 1907 roku Rajmund Kolbe wraz ze swoim starszym bratem Franciszkiem postanowił wstąpić do franciszkanów. Obaj przedarli się przez granicę zaboru rosyjskiego do zaboru austriackiego, do Lwowa, gdzie wstąpili do Małego Seminarium Franciszkanów Konwentualnych. W katedrze lwowskiej, przed cudownym obrazem Matki Bożej Laskawej, Rajmund postanowił poświęcić się Maryi. "Z twarzą pochyloną ku ziemi - napisze w swoich pamiętnikach - obiecałem Najświętszej Maryi Pannie królującej na ołtarzu, że będę walczył dla Niej".

W 1910 roku poprosił o przyjęcie do nowicjatu, a w 1911 roku złożył śluby czasowe. Ponieważ w Małym Seminarium ukończył klasę ósmą gimnazjalną, w 1912 roku przełożeni wysłali go na dalsze studia do Krakowa. Stąd wkrótce, ze względu na jego niezwykłe zdolności, skierowano go jeszcze w tym samym roku do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Równocześnie uczęszczał na Uniwersytet Papieski "Gregorianum", prowadzony przez jezuitów. Studia filozoficzne i teologiczne uwieńczył dwoma doktoratami. Okazywał nadto wybitne uzdolnienia matematyczno-fizyczne. 1 listopada 1914 roku Maksymilian Kolbe złożył profesję wieczystą, w czasie której dodał sobie imię Maria. 28 kwietnia 1918 roku Maksymilian Maria Kolbe otrzymał święcenia kapłańskie w Rzymie.

W 1917 roku ojciec Maksymilian Kolbe założył Rycerstwo Niepokalanej. Po powrocie w 1919 roku do Polski, postanowił dołożyć wszystkich sił, aby Polska stała się królestwem Niepokalanej, zaczął więc werbować ochotników do Rycerstwa Niepokalanej. W styczniu 1922 roku zaczął wydawać w Krakowie "Rycerza Niepokalanej". W 1927 roku nakład pisma wynosi 70000 egzemplarzy, a liczba członków Milicji Niepokalanej 126000 członków. Prawdziwy rozwój dzieła nastąpił dopiero wtedy, gdy ojciec Kolbe w 1927 roku założył Niepokalanów koło Teresina, 42 kilometry od Warszawy.

W 1930 roku ojciec Maksymilian opuścił Niepokalanów i w towarzystwie 4 współbraci - za zezwoleniem przełożonego generalnego - udał się do Japonii, gdzie w Nagasaki założył drugi Niepokalanów, rozpoczął wydawanie "Rycerza Niepokalanej" w języku japońskim - wkrótce nakład osiągnął 65 000 egzemplarzy.

Po powrocie do Polski ojciec Kolbe doprowadził do dynamicznego rozwoju Niepokalanowa, który w czasie jego nieobecności przeżywał kryzys. W 1939 roku klasztor w Niepokalanowie był największym klasztorem na świecie, jednym z największych w dziejach Kościoła.

Po wybuchu II wojny światowej, Niemcy już 19 września 1939 roku przystąpili do likwidacji Niepokalanowa. Wszyscy zakonnicy wraz z ojcem Maksymilianem zostali aresztowani i umieszczeni w obozie Amtlitz, a następnie zostali wywiezieni do Ostrzeszowa. W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia, wszyscy zostali zwolnieni z obozu.

"O. Kolbe natychmiast powrócił do Niepokalanowa. Tu zajął się przygotowaniem 3000 miejsc dla wysiedlonych z Poznańskiego, wśród których Żydów było 2000. Zorganizował nieustanną adorację Najśw. Sakramentu, otworzył warsztaty naprawy zegarków i rowerów, wystawił kuźnię i blacharnię, zorganizował krawczarnię i dział sanitarny. Tak wielkie skupisko zakonne było solą w oku dla okupanta. Dnia 17 lutego 1941 roku gestapo zabrało o. Kolbego, wywieziono go do Warszawy na osławiony Pawiak. Niemiecki strażnik na widok zakonnika w habicie z różańcem zapytał drwiąco, czy wierzy w Chrystusa. Kiedy otrzymał odpowiedź twierdzącą, uderzył go w twarz. Powtarzało się to wiele razy, ale o. Kolbe nie ustąpił. 25 maja tegoż roku wywieziono go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Otrzymał numer 16670. Przydzielono go do oddziału "krwawego Krotta". Komendant obozu polecając temu zwyrodnialcowi więźniów, powiedział: "Masz tu tych darmozjadów i pasożytów społeczeństwa, naucz ich pracować, jak należy". Krott specjalnie zawziął się na o. Kolbego. Wyznaczał mu nieludzką pracę, bił go, kopał przy każdej okazji i oblewał stekiem najohydniejszych wyzwisk, katował go nieraz tak, że był ledwie żywy, cały zalany krwią. Gdy pewnego razu Krott wymierzył mu bykowcem 50 uderzeń, ten stracił przytomność. Krott kazał go przykryć gałęziami i zakopać, ale współwięźniowie jakoś go wydobyli.

Pod koniec lipca 1941 roku uciekł jeden z więźniów z bloku o. Kolbego. Wściekły komendant nakazał zwołać na plac cały blok i co dziesiątego wytypowanego przez siebie więźnia skazać na śmierć głodową, w specjalnie na to przygotowanym bunkrze. Wśród przeznaczonych na śmierć znalazł się Franciszek Gajowniczek. Nieszczęśliwy westchnął, że musi opuścić żonę i dzieci. Wtedy stała się rzecz, która zdumiała katów. Z szeregu wyszedł o. Kolbe i prosił, by jego skazano na śmierć zamiast Gajowniczka, który stał obok niego. Na pytanie: kim jest? odparł, że jest kapłanem katolickim. Jest samotny, a Gajowniczek ma żonę i dzieci. Poszedł na śmierć wraz z 9 towarzyszami do bloku śmierci, nr 13. Bunkier, który dotąd był miejscem przekleństw i rozpaczy, pod przewodnictwem o. Maksymiliana stał się przybytkiem Bożej chwały. Modlono się i śpiewano nabożne pieśni. Przyzwyczajony do głodu o. Kolbe przeżył w bunkrze dwa tygodnie bez kruszyny chleba i kropli wody. Wreszcie oprawcy dobili go zastrzykiem fenolu. Stało się to 14 sierpnia, w wigilię Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny 1941 roku. O. Kolbe miał zaledwie 47 lat.

Ciało bohaterskiego męczennika zostało spalone w krematorium. Ale cały Niepokalanów stał się jego jednym wielkim sanktuarium. Wszystko tu mówi o nim, wszystko przypomina jego osobę i działalność. W latach 1948-1954 na miejscu skromnej kaplicy wystawiono dość okazałą świątynię pod wezwaniem Niepokalanej Pośredniczki Lask. Przy wejściu do klasztoru można zwiedzić Salę Pamiątek, w której można zapoznać się z życiem świętego, zobaczyć ubożuchny pokoik o. Kolbego, jak też figurkę Niepokalanej, przed którą się modlił.

Dnia 17 października 1971 roku papież Paweł VI dokonał osobiście uroczystej beatyfikacji Męczennika w obecności dziesiątków tysięcy wiernych z całego świata i ponad 3000 pielgrzymów polskich. Dnia 10 października 1982 roku Ojciec święty Jan Paweł II dokonał jego kanonizacji.

Kult św. Maksymiliana rozszedł się lotem błyskawicy po Polsce. Diecezja koszalińsko-kołobrzeska ogłosiła go swoim patronem. W Zduńskiej Woli, dzięki inicjatywie miejscowego proboszcza, powstał Ośrodek Pamięci św. Maksymiliana. Zachował się tu szczęśliwie dom rodzinny świętego przy ulicy jego imienia. Św. Maksymilian Maria Kolbe pozostanie w dziejach Kościoła w Polsce jako jedna z najpiękniejszych jego postaci. Człowiek, który zaufał Niepokalanej, nie zawiódł się, bo zawieść się nie mógł. Do roku 1982 ku czci świętego wystawiono w Polsce 61 kościołów i kaplic, a za granicą - 35".

za ks. Wincentym Zalewskim, SDB, "Święci na każdy dzień", Warszawa 1995.